niedziela, 24 sierpnia 2014

#1 Restauracja

Po dwóch godzinach wybierania cholernej sukienki, zdecydowałam na dres, ale stwierdziłam że nie wypada. No to ubieram tą czarną co mam od byłego, ale zapomniałam że ją pocięłam w nerwach, więc już mega wkurwiona ubieram tą szarą od matki. Nie jest zła, może dlatego że kupowała ją po pijaku, wtedy nawet ma gust - dlatego jestem taka ładna. Ojca nie znam, ale urodę na pewno mam po nim, przecież nie po starej ćpunce, alkoholiczce, psychopatce i świrusie. No to dobrałam jakieś buty i torebkę. Wychodzę z domu, jestem już przy taxi, i kurwa fajek zapomniałam, walić to. Wchodzę to taxi, no nie, znowu jakiś napaleniec za kierownicą, więc cycki do przodu i pytam o fajki. Ten z uśmiechem mówi że jedną ma, no to zapinam dekolt, a ten mi jednak daję papierosa i mówi że tu się nie pali. No to zasłaniam nogi torebką a ten mi okno otwiera. Z drugiej strony taki napaleniec nie jest zły.
Stoję przed tą restauracją zastanawiając się po huj ja tu jestem. Stoję za jebaną lampucerą. No kurwa wyjmij w końcu tą rezerwacje z tej czarnej otchłani (tutaj. torebka). Znalazła, ale jej upadło, i schyla się, wypinając ten czołg przed moją ... przede mną. Niby nic nie mam do tyłków, ale to jest kurwa szafa czterodrzwiowa! Daje temu lamusowi w pedalskiej koszuli rezerwacje z ten że muszę poczekać 10 minut bo kelner sprząta, to ja mu że mój ostatni seks się szybciej skończył. Kładę mu tą rezerwacje i wpycham się obok tej lampucery bo jej się sukienka rozpięła i mąż jej zapina. Ta... wole nie wiedzieć jak on ją zapina.
Siadam przy stoliku a ten cholerny pingwin już mi niesie MENU. Czytam... czytam... czytam, taki huj, nic nie rozumiem. Pytam się pingwina co to KURWA jest, a on do mnie że tam jakiś kurczak w czymś tam. Słyszę kurczak - pewnie jadalne, biorę. Patrzę jeszcze na cenę i mało ze stołka nie spadłam, ten do mnie co na deser, to ja mówię że dziękuje, nie trzeba. Jakbym miała zamówić pełny obiad to bym zbankrutowała.
Dryń-dryń, telefon dzwoni babce obok, i kolejny raz, i kolejny raz i tak chyba z dziesięć razy, a ta nic, nie odbiera. A że już tego kurczaka w czymś tam miałam to się skupić na żarciu mogłam. Odwracam się do paniusi i z czystego serca do niej mówię "Kurwa odbierz ten cholerny telefon bo się skupić nie można, albo Ci tak przywalę że najlepszy chirurg plastyczny tego nie ogarnie". No i w końcu odebrała, a starszy czarno-skóry Pan mi pokazał kciuka w górę, no to ja jemu "Spoko". Nie wiem, może oni tutaj tak nie mówią, bo się na mnie popatrzyli jakbym nago była - nie żeby mi się zdarzyło... nie ważne, tematu nie było.
W końcu zjadłam i wychodzę ale jakaś jebana kutwa wlazła na mnie z gorącą herbatą i prawie mnie poparzyła, prawie bo ubrałam bieliznę wyszczuplającą  która mnie ochroniła. Ta panikuje, drze się na obsługę po czym czy trzeba ze mną do szpitala - No to ja się pytam, czy mają tam trawkę bo mam ochotę zapalić i wychodzę. A w taxi kto, ten sam napaleniec.


The Happy End ... może.
Jakie relacje, propozycje na nowe przypadki Pani z Ziołem? Może dodać inne osoby do opowiadania.
SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
https://ziolo-na-rozluznienie.blogspot.com/